piątek, 20 lutego 2009

Docenić zimę....

Czy zastanawiałeś się ile kosztowało by nas radości
doświadczenie zimy na łożu choroby,czy mówiąc patetycznie śmierci?
często tracimy proszę państwa azymut,
po co tu jesteśmy i na co?
wchodzimy w wir katatonii i odruchu Pawłowa
rzemiosła-którego nienawidzę
dajmy frunąć życiu
nie przytłaczajmy go swoja osobą
niech płynie zwiewnie jak ułani pod okienko...
witaj Zosieńko
otwórz okienko na wschodnia stronę
daj dla ochłody łyk zimnej wody
usta spragnione....
Witaj wiosno

nirvana

dobry wieczór księżniczko
czy raczysz mnie dotknąć berłem i tym samym dać aprobatę na wejście do dworu
tak dam,ale musisz się zaprezentować z jak najlepszej strony
by piastować tak odpowiedzialną funkcję szefa naszej królewskiej kuchni śmiechu

Wasza najwyższa wysokość to dla mnie zaszczyt ale nie biorę udziału gdyż nie interesują mnie splendory i sława
ale w czym ?-spytała królowa
w stosownym konkursie na najsmutniejszego błazna
ależ jak błazen może być smutny?
no okazuje się że może,u nas może.


oj tak,chciałabym mieć takiego błazna
na wesołe dni smutnego i odwrotnie
na smutne dni też smutnego
żeby dotknąć dna
to moja nirwana
każdy ma taką nirwanę, jakiego ma błazna

środa, 18 lutego 2009

punkRok

Życie płata nam na codzień codzienność
czasem,od Święta nas zaskakuje
i nijak ma sie ten stan po ogłoszeniu wyników
do euforii i dreszczyka przedświatecznych zakupów

dostałem dzisiaj klapsa od człowieka
nie od ludzi
bo odpowiedzialność zbiorowa nie istnieje
każdy sam o sobie decyduje i podejmuje decyzje czasem w bardzo intymnych momentach swojej egzystencji
no i tak

a refleksja jest prosta
i sam trochę nie wiem
to normalne
ale wiara w człowieka mi podupadła
jak powiedziałem do J.
mam nadzieje ,że dobre intencje
i
prawda
zwyciężą

może się jeszcze rozpiszę

poniedziałek, 16 lutego 2009

wykochane serce

tak naprawdę w środku jestem wypalony
jestem rozogniony
kłębkiem moich sił
rozedrgany w końcówkach zakończeń mikrobiotyczno-psychiczno-cardio-ezoterycznych

kapłan na tronie
berłem w koronie
wydaje sąd
won-stąd

to nie jest wędrowanie
to zwyczajne s-nucie
się po
niebycie


tako rzecze zaraluc'sa,