niedziela, 30 marca 2008
niedziela, 23 marca 2008
Wedwojeotność
Tak daleko mi do Ciebie i tak blisko
chciałbym byś miała w sobie to wszystko
czego mi brakuje
i byś widziała wszystko to co we mnie kłębi sie i dojrzewa
w trzewiach
byś śmiała się ze mnie i płakała we mnie
a ja w Ciebie
A ja będę Ci śpiewał
na pocieszenie
i tulił Cię będę na milczące acz wymowne duszy
poprzez
głębie zwierciadlanych jezior spojrzenie
parzył dłonie stęsknione o płomień
grani twych opadających na ramiona
lśniących włosów
parzył kawę o poranku w Wenecji
upajał sie twym głębokim wzrokiem
przeszywającym nurtem życiodajnych źrenic bez skazy
i w objęciach przenikał ponad granice twego ciała
i swego
przełamując kres niemożliwego
chciałbym byś miała w sobie to wszystko
czego mi brakuje
i byś widziała wszystko to co we mnie kłębi sie i dojrzewa
w trzewiach
byś śmiała się ze mnie i płakała we mnie
a ja w Ciebie
A ja będę Ci śpiewał
na pocieszenie
i tulił Cię będę na milczące acz wymowne duszy
poprzez
głębie zwierciadlanych jezior spojrzenie
parzył dłonie stęsknione o płomień
grani twych opadających na ramiona
lśniących włosów
parzył kawę o poranku w Wenecji
upajał sie twym głębokim wzrokiem
przeszywającym nurtem życiodajnych źrenic bez skazy
i w objęciach przenikał ponad granice twego ciała
i swego
przełamując kres niemożliwego
piątek, 21 marca 2008
wtorek, 18 marca 2008
Spotkanie życia
napotkanie życia ma miejsce codziennie
ale spotkanie życia codzień?niee -face to face? ...hm
to musi być naprawdę niezwykły place
A było to tak
spotkali się w kraju kwitnącej wiśni
i jakieś przedziwne tąpnięcie dusz w nich łupnęło
oko ,ucho i serce
unissono zagrało
aż się serce żachnęło
pół życia się rozglądało i albo było ślepe
albo zaślepione
pół życia się bało
w następnej połowie
połowę spotkało
marzenie śniące
spojrzenie lśniące
zmysły kojące
słowa gorejące
dłonie drżące
usta milczące
uciekające
między słowami
ale spotkanie życia codzień?niee -face to face? ...hm
to musi być naprawdę niezwykły place
A było to tak
spotkali się w kraju kwitnącej wiśni
i jakieś przedziwne tąpnięcie dusz w nich łupnęło
oko ,ucho i serce
unissono zagrało
aż się serce żachnęło
pół życia się rozglądało i albo było ślepe
albo zaślepione
pół życia się bało
w następnej połowie
połowę spotkało
marzenie śniące
spojrzenie lśniące
zmysły kojące
słowa gorejące
dłonie drżące
usta milczące
uciekające
między słowami
poniedziałek, 17 marca 2008
poniedziałek, 10 marca 2008
piu adagio
człowiek który dwa razy wolniej mówi
dwa razy wolniej widzi
dwa razy wolniej słyszy
żyje dwa razy wolniej
dzięki czemu żyje spokojniej
jego tempo jest trochę na przekór
życiu naokoło
jeśli szybkie tempo to optymizm
to moje jest na smutno
ale można za to dłużej delektować się
pachnącą potrawką z kurczaka w sosie
świeżym chlebem z masłem
zapachem polnych pomidorów
i przedsmakiem gaju oliwnego
bo to wszystko dzieje się wolniej
siła spokoju sprawia, że słowa dwa razy więcej mówią
moc spojrzenia, że oczy dwa razy więcej widzą
a uszy słyszą dwa razy więcej i jaśniej
to tak jakby to samo życie przeżyć dwa razy
podwójnie
cierpliwa kropla drąży skałę
dwa razy wolniej widzi
dwa razy wolniej słyszy
żyje dwa razy wolniej
dzięki czemu żyje spokojniej
jego tempo jest trochę na przekór
życiu naokoło
jeśli szybkie tempo to optymizm
to moje jest na smutno
ale można za to dłużej delektować się
pachnącą potrawką z kurczaka w sosie
świeżym chlebem z masłem
zapachem polnych pomidorów
i przedsmakiem gaju oliwnego
bo to wszystko dzieje się wolniej
siła spokoju sprawia, że słowa dwa razy więcej mówią
moc spojrzenia, że oczy dwa razy więcej widzą
a uszy słyszą dwa razy więcej i jaśniej
to tak jakby to samo życie przeżyć dwa razy
podwójnie
cierpliwa kropla drąży skałę
sobota, 8 marca 2008
piątek, 7 marca 2008
niebieskie migdały
dzisiaj wkradłem sie do sklepu z marzeniami
by osłodzić trochę sobie życie i komuś
na osłodę dam Ci jabłko z Twego drzewa
choć to Twoja rola
by nim kusić
patrz jak słowik pięknie śpiewa
Madagaskar...
by osłodzić trochę sobie życie i komuś
na osłodę dam Ci jabłko z Twego drzewa
choć to Twoja rola
by nim kusić
patrz jak słowik pięknie śpiewa
Madagaskar...
środa, 5 marca 2008
zmagania Lucasso
obraz powstaje już 7 dzień
w sporym braku wiedzy
ciągłe poprawki
dzisiaj w akcie desperacji i rozpaczy
cala "skórę"która utworzyła sie z ilości "laserowych";-)pokryć
postanowiłem zdjąć,także oskalpowany portret został...
jest naniesiona korekta
i jest nieźle
jutro kolejny dzień zmagań z twórca i tworzywem
tezą i antytezą
w sporym braku wiedzy
ciągłe poprawki
dzisiaj w akcie desperacji i rozpaczy
cala "skórę"która utworzyła sie z ilości "laserowych";-)pokryć
postanowiłem zdjąć,także oskalpowany portret został...
jest naniesiona korekta
i jest nieźle
jutro kolejny dzień zmagań z twórca i tworzywem
tezą i antytezą
wtorek, 4 marca 2008
W-oda
Oto pewna historia
poetycka alegoria
z malowniczym trwaniem
beztroskim nieszukaniem
spokojem duszy
by każde rozstanie kończyło sie powrotem
uwerturę do spotkania stanowiłby
koncert rozjuszonych
jak stado głodnych wilków
zakończeń nerwowych
naszych stęsknionych dłoni
i listy z oddali
przez otchłań morskiej fali
bifurcare
tęsknie do Ciebie
błogim letnim deszczem
z oddali skomle wzrok
by dojrzeć
delikatną toń
Eufrat !
otulam Twój kark
jak Tygrys który złapie
w końcu swa ofiarę
tylko po to
by połączyć sie w jedność
wspólnych sił
nieboskłon sie tli
żarem niebios ziemia drży
powietrze wzdycha
szach mat
Shatt al-Arab
poetycka alegoria
z malowniczym trwaniem
beztroskim nieszukaniem
spokojem duszy
by każde rozstanie kończyło sie powrotem
uwerturę do spotkania stanowiłby
koncert rozjuszonych
jak stado głodnych wilków
zakończeń nerwowych
naszych stęsknionych dłoni
i listy z oddali
przez otchłań morskiej fali
bifurcare
tęsknie do Ciebie
błogim letnim deszczem
z oddali skomle wzrok
by dojrzeć
delikatną toń
Eufrat !
otulam Twój kark
jak Tygrys który złapie
w końcu swa ofiarę
tylko po to
by połączyć sie w jedność
wspólnych sił
nieboskłon sie tli
żarem niebios ziemia drży
powietrze wzdycha
szach mat
Shatt al-Arab
niedziela, 2 marca 2008
Stara Maleńka
Stara Maleńka
Piękna panna FLORENTYNA
miała zostać: gwiazdą kina,
pióro miała nienaganne,
kreskę zwinna niczym Goya,
oratorski dryg po mamie
kreatywność taty ,dziadka
babci sznyt pogody ducha
w fuzję marzeń mimowolnie
się wymknęła
swoją drogą w pasji krzyk pomknęła
oddechem duszy popłynęła
swego dopięła
doszedł w końcu
głos do głosu serca Tymbki
patrzaj belfrze na me znoje i mnie wspieraj
nigdy mi mej pasji z serca nie wydzieraj
Piękna panna FLORENTYNA
miała zostać: gwiazdą kina,
pióro miała nienaganne,
kreskę zwinna niczym Goya,
oratorski dryg po mamie
kreatywność taty ,dziadka
babci sznyt pogody ducha
w fuzję marzeń mimowolnie
się wymknęła
swoją drogą w pasji krzyk pomknęła
oddechem duszy popłynęła
swego dopięła
doszedł w końcu
głos do głosu serca Tymbki
patrzaj belfrze na me znoje i mnie wspieraj
nigdy mi mej pasji z serca nie wydzieraj
sobota, 1 marca 2008
FADE. R.
do ojca jest mi tak daleko
lecz blisko gdy odkrywam tylko myslami
zakamarki wspomnień
enigmatyczny brak ojca
ojciec niezły numer artysta nożownik
wyjaśniony brak ojca
ojciec
Reja 10 pokój 316
ojciec perfekcjonista
pyszne ryby
skarpetki w chorzowie
animozje
permanentny brak ojca
wrak ojca
brak
lecz blisko gdy odkrywam tylko myslami
zakamarki wspomnień
enigmatyczny brak ojca
ojciec niezły numer artysta nożownik
wyjaśniony brak ojca
ojciec
Reja 10 pokój 316
ojciec perfekcjonista
pyszne ryby
skarpetki w chorzowie
animozje
permanentny brak ojca
wrak ojca
brak
Bajka(ł)
łzy fizjologiczne myją oczy
metafizyczne dusze
gdy wpadnie Ci coś do oka
lub ktoś
gdy tracisz wiarę
gdy pęka w Tobie
wszystko co do tej pory miałeś
a może owoc dojrzał
i boi się kontry światła jak ślepiec przed nieznanym
trzy świece już zgasły
nawarstwiają się jak domino
na trzech kamieniach są puste pola
i każdy poprzedni zazębia następny
czasem
którego ma coraz mniej i żadnych skrupułów
i lawinowo wypływa z dna Bajkału
rozpacz w głosie opuszczonego dziecka
które ściera opuszki palców o flanelową koszule matki
metafizyczne dusze
gdy wpadnie Ci coś do oka
lub ktoś
gdy tracisz wiarę
gdy pęka w Tobie
wszystko co do tej pory miałeś
a może owoc dojrzał
i boi się kontry światła jak ślepiec przed nieznanym
trzy świece już zgasły
nawarstwiają się jak domino
na trzech kamieniach są puste pola
i każdy poprzedni zazębia następny
czasem
którego ma coraz mniej i żadnych skrupułów
i lawinowo wypływa z dna Bajkału
rozpacz w głosie opuszczonego dziecka
które ściera opuszki palców o flanelową koszule matki
Subskrybuj:
Posty (Atom)
